odwiedzin

Ksiega
Zobacz
Wpisz Sie

cai

O mnie

Archiwum
2005
grudzień (3)

2006
styczeń (1)
marzec (2)
kwiecień (1)
maj (1)
czerwiec (1)
lipiec (1)
sierpien (1)
wrzesień (1)
październik (2)
grudzień (2)

2007
styczeń (1)
luty (1)
kwiecień (2)
maj (2)
czerwiec (1)
lipiec (1)
sierpien (1)
wrzesień (1)
październik (1)
grudzień (1)

2008
styczeń (4)
luty (1)
marzec (4)
kwiecień (1)
czerwiec (2)
lipiec (1)
wrzesień (1)
październik (1)
listopad (1)

2009
styczeń (1)
kwiecień (1)






Ulubieni
qubamademoiselle-timidetwierdza-kokoszynicwaznegona-glebokiej-wodzie

Dodaj do ulubionych





- Design by : Kako -
- Pic. from ArtFan -
cytat >> środa, 29 kwietnia 2009 21:49:47
"...Im głębiej zanurzali się w dżunglę, tym bardziej byli zdziwieni. Pnącza nie gęstniały, liany nie zwijały się ciaśniej, ciężkie, parne powietrze nie dusiło bardziej.
Było nieustannie tak samo.
Rosła tylko ilość kroków wydeptanych w niewłaściwą stronę.
Malały tylko szanse.
Tylko tęsknili bardziej.
Boże, za kim? A bo został ktoś w tyle? A bo ma znaczenie, że nie ma do kogo wracać? Bo to trzeba imienia i twarzy, żeby tęsknić? W ich myślach piękniały dziwne istoty, obce i martwe. (...)
Znikąd, nigdzie, donikąd. Niechciani tam, intruzi tu, podróż bez celu ni przyczyny. (...)
Kowalem losu, mówili. ..."

marne.
komentarze [1]

. >> poniedziałek, 5 stycznia 2009 20:40:05
.
komentarze [1]

dziwne dziwne >> poniedziałek, 3 listopada 2008 23:59:48
i była konfrontacja, a potem pewność zwycięzcy, a potem realia się uchachały a ich odnogi zacisnęły pięści i nic się już nie zmieni, wszytsko to już się stało, nie wczoraj, nie tydzień temu. i potem taka żrąca pewność że jest właśnie tak a nie inaczej i że tak już było i że już o tym zapomniałam. no i dalej polowanie na słowa i skojarzenia i że to też już było.
z jednej strony było dobrze.
a z drugiej tylko tego kurwa brakowało.
komentarze [0]

dobra niech wam będzie >> niedziela, 19 października 2008 00:24:58
wyznawcom "tajemnicy małpki" jako naprowadzenie
okazała się brudnym szczurem, niezdolnym do świadomości, którą jej zarzucałam, co bynajmniej nie polepsza sytuacji. intencja gówno zmienia, tym bardziej jeśli przecież JEST. tak? już? do rzeczy.

co determinuje działania. co do cholery! przecież nie myśli i założenia, skoro ludzie zaskakują sami siebie; nie emocje - wtedy nie działaliby wbrew sobie. nie przymus, bo to już obca kategoria, bezwolna. też nie przyzwyczajenia - nie robili by niczego nowego. uogólniam? zostaje wszystko po trochu, ze żrącym pierwiastkiem kurewskiej nieświadomości. jakże łatwo jednak, z tego kombosa żelaznej teoretyczności, wyrzec się honoru i rozsądku dla "sprawy wyższej". a może TO właśnie honor - być ponad poniżenia i urazy? a może TO rozsądek - robić świadomie wbrew sobie, wypychać siebie z pluszowego schematu własnych chceń i rzucać siebie na głęboką wodę - w końcu w im trudniejszych warunkach będę się uczyć pływać, tym prędzej wyrosną mi wyczekane umiłowane skrzela.

a ludzie przychodzą do mnie gęsto i opowiadają mi własne historie. a w każdej z nich jak obuchem powala mnie ogrom zużytych przetartych wymęczonych sznurków, błyszczących w słońcu od potu i smaru, kusząc, by powiązać je z moimi, spleść potężny koszyk, mieszkanko dla wspólnych wniosków i uczenia się na cudzych błędach.
a swoje sznurki, pcham.

na koniec ociekające zgniłym kiczem "podziękowania"
wszystkim, którzy sprawiają, że mimo żadnego wpisu od ponad miesiąca licznik odwiedzin puchnie w najlepsze, pozornie nie pozostawiającym śladu obecności, choćby w formie komentarza -czyżby naprawdę nie dało się nic dodać?;] wyłączając siwego-zwierza, którego (kimkolwiek jest) dwa zgrabne słowa napełniły mnie uśmiechniętym podziwem na resztę dnia, och och.

podobno ucieczka to wyprawa jak każda inna. i bywa zwykłym histerycznym spacerem, jeśli nie ma celu o świeżo odmalowanych ścianach. dobrze sformułowane.

komentarze [0]

nic tu nie ma >> wtorek, 9 września 2008 19:13:43

i tu też

komentarze [1]

oby głęboka >> poniedziałek, 21 lipica 2008 01:42:21
nie życzę małpce źle. jej świadomość, że jest bezkarnym krzywdzicielem, kłuje wystarczająco.

niedużo tu będzie tym razem, wedle słów "nie mam oczek || niepotrzebne || nic do podziwiania".

nie ma nic wspanialszego niż wreszcie zaufać pierwszemu odruchowi i nie przejechać się na tym. duma, satysfakcja, w wannie biega mi pająk a znów sama w domu. nikt mnie nie zmusi by w coś uwierzyć, kiedy wiem że jest inaczej. pierdolona nieustępliwość wynosi na piedestał nie to co powinna.
ŚMIERĆ FRAJEROM !!!

komentarze [0]

czasem trzeba >> wtorek, 24 czerwca 2008 00:34:54
wierzę w konsekwencję. w skrajności. a więc w równowagę. to pozwala przewidywać. a potem ryć do ochrypnięcia. są frajerzy, są ludzie-żale, ale jest też sens pozwolenia nadejść chwili przyszłej. trwa synfonia, na 10 taktów przed końcem drygent kicha, więc wychodzimy przewracając pulpity? nie! improwizujemy na temat kichnięcia!
5h śmiechu. wszystko się opłacało, co dotychczas lalalala ułatwię wam zadanie, taka ze mnie suka ;>
komentarze [0]

głooośnieeej >> czwartek, 12 czerwca 2008 18:49:11
jeśli perła jest opakowana w tekturę, to którego z nich żałować, jeśli oboje z nich czują się źle w swoim towarzystwie?
oto i cała refleksja ;>

jeśli ma się coś w dupie... to znacznie utrudnia poświęcanie się sprawie całym sercem. a jeśli "dramatyczną" odpowiedź krzyczy się głośno, to tylko z braku innej opcji ratowania swojego honoru. maluczcy nie powinni próbować zrozumieć, jeśli nie udało im się to za pierwszym razem. dogmaty nie są złe, jedynie nieuniwerslane.

pieprze zakończenie, okraszone zgrabnym wynikaniem sensownych konkluzji z tych debilnie zlepionych górnolotnych farmazonów. aby silniej ukazać swoją pogardę dla sprawy, nawet kropki nie postawię (<--tu )
komentarze [1]

jak mnie to bawi :D >> czwartek, 17 kwietnia 2008 21:19:43
kłamstwo i egotyczna histeria rozdmuchana do granic pozorów szczerości... <--- tak, oto cała moja zemsta :D znów się nabrałam. co najlepsze, nabierający również zaczął wierzyć w swoje bajeczki. a tam, dość o pustych, jedynie ręcznie malowanych flaszkach z zasuszoną alkoholem i hiszpańskim słońcem żmiją w środku. no mniam!

piszę dużo dużo bardzo dużo. może trzeba to komuś porządnemu pokazać? zanim znowu podprowadzą mi czas, myśli i energię na miesiąc wprzód.

zawsze wybaczać i jeszcze częściej doskonale pamiętać.
otóż pamiętam
nie ugadasz
1:0 dla mnie
nie będzie przerwy na obmyślenie strategii
;]

komentarze [1]

po ptokach, stary. >> wtorek, 25 marca 2008 22:01:06
czy może być żal ludzi, którzy nigdy nie dowiedzą się, co tracą? skoro im, teoretycznie pierwszym zainteresowanym, z prostego powodu - dożywotniej niewiedzy - żal nie będzie nigdy, co dopiero otoczeniu...
wróć! otoczeniu może nie tyle być żal osoby, co żal siebie, bo jako otoczenie, w straty otaczanego jest zamieszne. o tak.
błąd? otoczeniu nie jest żal, bo wie ono tyle, ile mu się powie. a jeśli tracący nie wie, że traci, nie powie. to dopiero błąd.
tymczasem otoczenie otacza mocno nadgniłego trupa i cmoka nad nim "oj stary, gdybyś się ruszył, zakręcił kiedy trzeba... już byłbyś żywy..."
dureń, leży dalej. widocznie wcale mu tak nie zależało na wstaniu. a może przyzwyczaił się do leżenia martwym?

nie, ja też nie do końca wiem o co chodzi.

komentarze [1]

the edge of reason >> środa, 19 marca 2008 20:04:18
przyznaję się. po raz dziesięciokurwatysięczny dałam się zrobić w jajo, wszystko rozbija się o jedną ścianę, a ja uwierzę Ci, jeśli bąkniesz, że jej nie ma. po której stronie miota się satysfakcja, skoro zaciśnięta w pięść łapina nieodmiennie głaszcze BOGU ducha winną brzozę? Jemu, nie mnie, jestem poza. prześliczna rybka ze złotym ogonkiem, który każdy chce pogłaskać dla własnego perwersyjnego eksperymentu. gapi się przez brudną szybę na piękny świat, od jej suchej strony. tak? w innym świcie, oddzielona, schnąca, wszystko widzi, słyszy, pamięta, wie hahahahahah i liczy, że sprawne zaadaptowanie swoich skrzel do warunków ziemskiej atmosfery to jedynie tymczasowe uniedogodnienie. głupia rybko. patrz się dalej, krztuś się, pani nie wrzuci cię do wody, chce mieć dla siebie. dalej, rybko! wdech i uśmiech! rybka śmieje się z was, przenikliwie i donośnie, rybkę słychać bardzo wyraźnie. zjedzmy ją! to się zamknie w cholerę.

najbardziej wkuriwają przyzwyczajenia. takie, których się nie lubi i pamięta się, kiedy się je lubiło.

szast! plusk! bul... bul...

żartowałam.

komentarze [0]

drewniak >> poniedziałek, 10 marca 2008 19:22:57
zmęczenie. nie chce jej się otwierać oczu, za duzo wie o szlamie na jaki patrzy. czuje, czuje galopującą nieprzychylność. dziwne przeszkody, których nie przewidziała. ucieka, ucieka i nagle staje, bo wyleciało jej z głowy dokad biegnie. może donikąd, tylko opatuliła to w ciche "wyleciało". rozsypała cukier i boi się bo co dalej? po soli - kłótnie, po pieprzu - kichanie... czeka, czeka wytrwale i nie otwozy oczu.
za to ją podziwiam.

niektórym drewniakom nie trzeba pomagać. wystarczy nie przeszkadzać.
takie proste.

komentarze [1]

koniec wystawy >> piątek, 7 marca 2008 19:23:23
wyszła dosyć neutralnie. wartość sprzedanych obrazów (tylko 3) wyrównała wartość całej organizacji i wynajmu sali. termin minął, opróżniamy sciany. korzyść dodatnia mieści się we wspomnieniu widzów, w możliwości wpisu do CV i wpisie w historię galerii. dzieła wciąż będą podziwiane w myślach, na ulotkach. wystarczy? twórcy odzyskali wiarę w soebie. dzięki temu biorą sie do roboty. to być może przyspieszy kolejną wystawę.
jestem zmęczona.

kiedy ostatnio powiedziałam coś wprost?


komentarze [2]

nie lubie słów >> wtorek, 26 lutego 2008 00:46:33
patrzcie, jakie to śmieszne. po tak długim czasie, prosto z nieba, spadł mi przymus. z powrotem nienawidzę. no... muszę, by przetrwać haha. na nic walka. na nic starania. na nic udane. nic. patrz! szansa jedna na milion. nie spodziewałeś się, prawda? a trafiło się właśnie to. patrzcie! jakie to śmieszne. patrz na to! patrz!
ŚMIEJCIE SIĘ KURWA!

siedzę na gruzie koło jednej cegiełki. myślałam, że stanęła równo. a ona przychodzi do mnie i mówi "kaju, stoję nierówno" i przewróciła się. ojej. czyli to gruzowisko po świecie... nie zmieniło się.


komentarze [1]

po chuj Ci tytuł, skoro przeczytasz resztę. >> sobota, 26 stycznia 2008 20:32:05

nie widać celu
widać drogę
krzywą, dziurawą, ciemną

być może u jej końca nie ma nic
50 na 50
masz wybór
tkwić tu lub poświęcić wszytsko
w połowie się zgubisz.
słusznie, bo prowadzi donikąd.
ale dojdziesz.

wielka sora
ale reszta świata wygrała na loterii bycie w tej pierwszej 50ce.
bez papierka nie masz wstępu.
ogarniesz proszę po nas ten śmietnik?
spieszymy się na tramwaj do raju.

ale posłuchajcie...

cicho.
przepraszm, pomożesz mi dźwigać tę torbę?
dzięki, aniołeczku.
poradź tu sobie ładnie.

hahaha
nie ma z czym sobie radzić
nie ma nic
pojechaliście

uciszyliście mnie
nie mogłam ostrzec
że tramwaj ma czekoladowe koła
i że zjecie je, pasażerowie
nie dojedziecie do raju
bo zgłodniejecie
utkniecie w tunelu

widziałam, że takie ma
bo szłam tu pieszo
przejeżdżał

komentarze [3]